Okładkowy zawrót głowy #2: Gwiazd Naszych Wina

Okładkowy zawrót głowy #2: Gwiazd Naszych Wina

Okładkowy zawrót głowy #1 (1)Przyszedł czas na kolejną część Okładkowego zawrotu głowy. OZG to nic innego jak nowa seria na moim blogu, w której będę przedstawiała Wam światowe okładki książek. Na pomysł ten wpadłam zupełnie przypadkowo. Byłam ciekawa, jak w innych krajach wyglądają okładki książek i postanowiłam się z Wami tym podzielić. Wbrew pozorom, zadanie nie jest proste, bo czasami nawet w czeluściach Internetu jest ciężko znaleźć pewnie informacje. Niemniej jednak, poszukiwanie okładek sprawia mi wielką frajdę, więc możecie się spodziewać wielu postów z tej serii.

Read more

Reklamy
TOP 11 najlepszych serii książkowych

TOP 11 najlepszych serii książkowych

TOP 10

Przyszedł czas na kolejny ranking. Ostatni i jedyny taki pojawił się na dzień przed Walentynkami. Dzisiaj postanowiłam napisać o najlepszych seriach książkowych, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Z początku wydawało mi się, że to będzie trudne zadanie, bo mam tendencję do porzucania serii po jednym tomie, ale okazało się, że jest sporo serii, które przeczytałam w całości, i które z ręką na sercu mogę polecić. Myślę, że w moim rankingu każdy znajdzie coś dla siebie, bo nigdy nie ograniczam się do jednego gatunku, a ten ranking to absolutny misz- masz wszystkiego.

Read more

„Siedem lat później” Emily Giffin

„Siedem lat później” Emily Giffin

DSCN3587

Ostatnimi czasy coraz częściej sięgam po powieści obyczajowe. Tym razem padło na Emily Giffin, która jest znana na całym świecie. Miałam już wcześniej do czynienia z tą autorką, ale niestety jej Dziecioodporna mnie nie zachwyciła. Na moje szczęścia, postanowiłam dać tej Pani drugą szansę i to była naprawdę dobra decyzja. Siedem lat później to powieść przede wszystkim o kobietach. Autorka porusza wątki, które mogą dotknąć, bądź już dotknęły, każdą z nas i robi to w piękny i prawdziwy sposób. Nic dziwnego, że czytelniczki na całym świecie często utożsamiają się z bohaterkami książek Pani Giffin.

Siedem lat później to historia dwóch kobiet. Valerie, która w młodości nieszczęśliwie zakochała się w nieodpowiednim mężczyźnie, który odszedł od niej, gdy dowiedział się, że spodziewa się ona dziecka. Nie miała nikogo oprócz swojego brata bliźniaka, na którego zawsze mogła liczyć. Spełnia się zawodowo jako prawnik, równocześnie wychowując swojego siedmioletniego synka. Niestety, na co dzień zmaga się z samotnością oraz ogromną potrzebą posiada drugiej osoby. Tessa to żona wybitnego lekarza specjalizującego się w chirurgii plastycznej dzieci, matka dwójki szalonych i rozbrykanych dzieci. Na co dzień zajmuje się domem. Poświęciła swoją pracę zawodową, aby całkowicie poświęcić się dzieciom i obowiązkowym domowym. Ona i jej mąż są małżeństwie od 7 lat. Życia tych dwóch obcych kobiet łączą się, gdy synek Valerie ulega wypadkowo i trafia pod opiekę męża Tessy. Od tej pory już nic nie będzie takie jak wcześniej.

Zawsze potrzeba dwojga ludzi. Do tego, żeby układało się w związku. Do tego, żeby go rozbić, i do tego, żeby później naprawić to, co się zepsuło.

Nie ma w tej powieści nic nowego, to wszystko już było. Historia stara jak świat, ale powieść Emilly Giffin czyta się z zapartym tchem. A to dlatego, że autorka stworzyła realistycznych bohaterów i opowiada o ich życiu w normalny i prawdziwy sposób. Bohaterem tej powieści może być każdy z nas. A cała historia tworzy przepiękną i spójną całość. Nie można się do tej powieści przyczepić. Fabuła jest ciekawa, od samego początku do samego końca było ciekawie. Bohaterowie są najmocniejszą stroną tej powieści. Nie można ich nie lubić. Czasami ich zachowanie było naiwne i dziecinne, ale gdy poznaliśmy ich bliżej okazywało się,  że to wszystko ma sens. Kibicowałam i współczułam całej trójce. Było mi żal Tessy, bo to taka mądra i wspaniała kobieta, która robi wszystko, aby utrzymać swoją rodzinę razem, a przy tym jest wspaniałą matką i żoną. Było mi szkoda Valerie, bo jej nieudany związek sprawił, że trzymała się z dala od innych mężczyzn, przez co cierpiała z samotności. Było mi szkoda Nicka, bo pogubił się w tym wszystkim i nie wiedział jak to rozegrać, aby nikogo nie skrzywdzić, a przy tym wszystkim chciał być szczery wobec samego siebie.  Podoba mi się również zakończenie tej powieści.

Język powieści jest na najlepszym poziomie. Ani zbyt banalny i prosty ani zbyt patetyczny i wyniosły. Podoba mi się również zabieg narratorski, który zastosowała autorka, a mianowicie do fragmentów z Tessą wybrano narrację pierwszoosobową, a o Valerie czytamy w trzeciej osobie, przez co jej postać jej bardziej tajemnicza i niedostępna. Ten zabieg pomógł nie tylko lepiej się odnaleźć w fabule, ale pozwolił mi poznać głębiej i lepiej bohaterki.

Gdy mężczyzna otwiera przed żoną drzwi samochodu, możesz być pewna tylko jednej z dwóch rzeczy: albo samochód jest nowy, albo żona.

Siedem lat później to idealna powieść dla osób, które uwielbiają prawdziwe, poruszające powieści obyczajowe. Ta książka dostarcza wiele wspaniałych emocji. Od śmiechu, poprzez złość i łzy, po miliony pytań, które powinny nasunąć się każdemu- co ja bym zrobiła w tej sytuacji?

Moja ocena: 9/10.

„Naznaczona” P.C. Cast, Kristin Cast

„Naznaczona” P.C. Cast, Kristin Cast

mm

W księgarniach (i nie tylko) roi się od książek o wampirach lub innych dziwnych stworzeniach. Jest tego tak dużo, że jesteśmy niemal pewni, że już nic nas nie zaskoczy, bo wszystko na ten temat zostało powiedziane. Ale wystarczy sięgnąć po Naznaczoną, żeby przekonać się, że nawet z pozoru schematyczna i oklepana powieść, może wciągnąć i zyskać miano bardzo udanej książki. Zapraszam Was serdecznie do recenzji Naznaczonej. 

[…]ciemność nie zawsze oznacza zło, a światło nie zawsze niesie za sobą dobro.

Zoey to zwyczajna nastolatka, które dzieli swoje życie pomiędzy szkolną monotonią, przyjaciółką i rodziną, która dostarcza jej codziennie masę problemów. Pewnego dnia jej świat staje na głowie. Nieznajomy mężczyzna naznacza ją i dla dziewczyny oznacza to tylko jedno: musi trafić do Domu Nocy, bo inaczej umrze. Tylko tam może przejść pełną przemianę w dorosłego wampira. Dziewczyna będzie musiała odnaleźć się w nowym świecie i stawić czoła problemom.

Zoey na początku trochę mnie irytowała, bo była zbyt idealna. Autorki opisywały ją nie tylko jako piękną, atrakcyjną młodą dziewczynę, ale również mądrą, inteligentną i rozsądną, a jednocześnie szaloną i spontaniczną. Jakby ktoś chciał w jedną osobę wcisnąć wszystkie możliwe cechy charakteru. Dopiero później, kiedy poznajemy Zoey bliżej, dowiadujemy się o jej problemach, zaczynamy ją rozumieć i ta mieszanka wszystkich cech przestaje być absurdalna i robi się całkowicie zrozumiała. Po kilku rozdziałach polubiłam Zoey i zaczęłam dostrzegać w niej delikatną, wrażliwą i trochę niezrozumianą przez innych nastolatkę, która za wszelką ceną próbuje dopasować się do otoczenia, aby czuć się potrzebna. Niestety pozostałych bohaterów mogę opisać w jednym lub dwóch zdaniach, co niestety działa na minus.

Historia nie jest, aż tak bardzo schematyczna. W świecie pań Cast wampiry są nieodłączną częścią społeczeństwa. Co prawda, ludzie się ich boją i wolą omijać szeroki łukiem, ale doskonałe wiedzą o ich istnieniu. Kolejną zaskakującą rzeczą jest sposób w jaki młodzi ludzie stają się wampirami. W tej powieści nie dochodzi do żadnych ugryzień czy zakażeń. Uprawniony, dorosły wampir naznacza wybraną osobę, która rozpoczyna swoją przemianę w wampira. Przemiana ta trwa nawet kilka lat.  A po za tym, wampiry przedstawione w tej powieści różnią się od krwiożerczych, przerażających wampirów, które znamy. Uczniowie Domu Nocy przypominają raczej normalnych nastolatków. Jedni się uczą, drudzy robią szalone rzeczy, inni całymi dniami leniuchują, a pozostali uprzykrzają życie innym. Dla jednych może to być minusem tej powieści, a dla drugich plusem. Ja zdecydowanie należę, do tej drugiej grupy. A żeby było jeszcze lepiej, w książce przewija się wątek mitologiczny. Niestety, nie został on jakoś szczególnie rozwinięty w tym tomie, ale oczekuję, że kolejne dostarczą trochę więcej informacji na ten temat.  I to właśnie te drobne szczegóły sprawiają, że książka różni się od innych historii o wampirach i co za tym idzie, czyta się ją bez poczucia, że gdzieś to już słyszałam.

Szukam siły nie po to, by stać się mocniejsza od innych, ale by zwalczyć swego najgroźniejszego przeciwnika : własne wątpliwości.

Style obu tych autorek tworzą mieszankę wybuchową. Córka dała tej powieści takie młodzieżowe tchnienie i pewnie namówiła matkę na umieszczenie kilku przekleństw, które chyba pierwszy raz podczas czytania mnie nie raziły. Wręcz przeciwnie. Autorki używały wulgaryzmów w odpowiednich momentach i nie zbyt często. Natomiast warsztat matki sprawił, że książkę, owszem czytało się płynnie i przyjemnie, ale jednocześnie bez złości, że dialogi są słabe lub miałkie. Narracja była poprowadzona bardzo dobrze. Może gdybym była upierdliwa to znalazłabym kilka minusów, ale nie jestem i uważam, że jak na książkę młodzieżową to narracja daje radę.

Zobaczyłam odbicie kogoś znajomego, a jednocześnie nieznajomego. To tak jak czasem zobaczy się w tłumie na ulicy kogoś, kogo na pewno się zna, można by przysiąc, że tak jest, ale nie sposób sobie przypomnieć, kto to jest. Teraz ja stałam się tym kimś – wyglądającą znajomo nieznajomą.

Mnie ta historia wciągnęła. Szybki rozwój wydarzeń sprawił, że nie nudziłam się ani chwili. A akcja raz nabierała tempa, a raz zwalniała- dla równowagi, więc o nudzie nie było mowy. Ogółem książka nie jest jakoś wyjątkowo oryginalna, że przeczytanie jej to konieczność. Powiedziałabym raczej, że to udana powieść młodzieżowa na jeden wieczór, o której pewnie po jakiś czasie i tak się zapomni. Polecam wszystkim fanom niekrwiożerczych i nieprzerażających wampirów.

Moja ocena: 6/10.

„Przegląd końca świata: Feed” Mira Grant

„Przegląd końca świata: Feed” Mira Grant

przeglad-konca-swiata-feed-b-iext12868127

 

To chyba jedna z najtrudniejszych recenzji jaką przyszło mi napisać. Zabieram się za nią od dobrych dwóch tygodni i dalej nie wiem, co tak naprawdę chcę napisać i czy napiszę wszystko, co chodzi mi po głowie. PKŚ: Feed nie trzeba nikomu przedstawiać, bo ta powieść o zombie jakiś czas temu odniosła oszałamiający sukces, znalazła miliony fanów na całym świecie i myślę, że jeśli ktoś jej nie czytał to na pewno na jej temat słyszał wiele.

Zombie to istoty, które od wielu wielu lat mają swoje miejsce w kulturze. Zaczęło się od kultowego filmu Romera z 1968 roku, pt. Noc żywych trupów, który zapoczątkował modę na horrory o zombie, potem pojawiły się książki i komiksy, później seriale, a teraz zombie to temat, który przewija się wszędzie. Autorka, spod pióra której wyszła ta powieść, to potwornie ciekawa i wyjątkowa postać. Posiada status członka- założyciela obozu survivalowego Horror Movie Sleep- Away i ustanowiła rekord nie do pobicia w długości przeżycia w jednej z konkurencji. Mieszka w otoczeniu kotów, horrorów, komiksów i książek, a kiedy nie pisze, podróżuje i uczestniczy w kursach wirusologicznych. Sami widzicie, że na pierwszy rzut oka Mira Grant to szalona i trochę pokręcona babka, z którą ciężko byłoby się dogadać, więc nic dziwnego, że napisała tak oryginalną i ciekawą powieść.

(…) Przełomowe momenty dostrzegamy dopiero wtedy, gdy już miną.

Rok 2014 przyniósł ludzkości zagładę. Lekarze wynaleźli lekarstwo na raka i zwykłe przeziębienie. Jednak nie wszystko poszło po ich myśli, bo pojawił się nowy wirus- Kellis- Amberlee, który zamienia ludzi w żywe trupy. Dwadzieścia lat po wybuchu epidemii poznajemy Georgie i Shauna- rodzeństwo nowego pokolenia. Świat już nie jest taki jak sprzed dwudziestu lat. Ludzie zmodernizowali miasta, zamieszkali w odizolowanych domach, a zombie trzymane są z dala o ludzi, dzięki nowoczesnym systemom bezpieczeństwa. Media również uległy zmianie. Teraz jedynym prawdziwym i rzetelnym źródłem informacji jest blogosfera, na której odważni i czasami lekkomyślni blogerzy robią wszystko, aby przekazać światu prawdę. Georgie, Shaun i Buffy to wpływowi blogerzy, którzy dostali wyłączność na relację z kampanii wyborczej jednego z kandydatów na prezydenta. Taka kampania to dla nich ogromna szansa, aby zarobić ogromne pieniądze, wypromować bloga i wspiąć się na sam szczyt, więc nic dziwnego, że bez chwili wahania postanawiają przyjąć propozycję.

W uniwersum Miry Grant światem rządzą blogerzy. Tylko oni są na tyle szaleni, odważni i zabawni, aby przekazywać światu ważne informacje, a przy okazji dostarczać mu ogromną dawkę rozrywki. Nasi główni bohaterzy to blogerzy, którzy za wszelką ceną chcą zyskać sławę. Są oni gotowi na niezrozumiałe poświęcenie i ryzyko, aby zdobyć to, czego pragną. Georgie pod tym względem była mistrzynią i to było ogromnym minusem tej postaci. Każdy jej ruch, każdy jej gest, a nawet jedzenie posiłków były poprzedzone chłodnymi kalkulacjami, czy ta konkretna czynność przybliży ją do upragnionego celu. Georgie jest zgorzkniała, cyniczna, arogancka i za bardzo zadufana w sobie, żeby widzieć coś więcej niż czubek własnego nosa. Przez większość powieści ta dziewczyna narzekała na zbyt niskie statystyki na blogu i swoich współpracowników, którzy ośmielili się działać bez jej ówczesnej zgody. Nie polubiłam Georgie ani trochę, co było dla mnie strasznie irytujące biorąc pod uwagę, że ta pani jest narratorką. Jest jeszcze Shaun- brat Goergie, który odgrywa w książce rolę lekkomyślnego chojraka, ale przy tym jest niezwykle mądry i błyskotliwy. Nie podejmuje pochopnie decyzji, działa przede wszystkim dla własnej zabawy i satysfakcji i nie jest tak bardzo rozhisteryzowany jak jego siostra. I wisienką na torcie jest Buffy, która z jednej strony idealnej pasuje do tej drużyny, ale z drugiej , jest całkowitym przeciwieństwem rodzeństwa. Buffy to urocza dziewczyna, która na swój sposób jest delikatna i wrażliwa. Pisze opowiadania, czasami buja w obłokach, ale żeby jej słodka natura nikogo nie zwiodła okazuje się również, że Buffy jest najlepszym specem komputerowym i zna się na wszystkim i potrafi przechytrzyć nawet profesjonalistów. Szkoda tylko, że pozostali bohaterowie się nie popisali. Mogłabym o nich napisać jedno, góra dwa zdania i nic więcej.

– Wcale nie – powiedziałam, poddając się temu, co nieuniknione. – Po prostu będzie później. Później nie znaczy lepiej. Później oznacza tylko mniej czasu.

Świat Miry Grant jest dopracowany z ogromną dbałością o szczegóły, dopięty na ostatni guzik i tutaj nie można się do niczego przyczepić. Widać pracę i serce włożone w tę powieść. Połączenie apokalipsy zombie, blogosfery i intryg politycznych to ciekawy i oryginalny pomysł. Nagromadzenie wątków jest tak ogromne, że łatwo się pogubić po kilku pierwszych stronach. A akcja w tej książce pędzi na łeb, na szyję praktycznie od pierwszej do ostatniej strony. Chociaż nie brakowało tutaj przeraźliwie nudnych i ciągnących się opowieści i opisów. Roztrząsanie przeszłości, narzekanie na zbyt małe statystyki, tłumaczenie w każdym rozdziale, dlaczego główna bohaterka nosi okulary, opisywanie za każdym razem, jak przebiega dezynfekcja i oczyszczanie i wiele innych rzeczy powtarzających się w kółko, to było dopiero męczące i czasami miałam ochotę rzucić tą książkę w kąt i już do niej nie wracać.

Strach tworzy, definiuje i kształtuje nasz świat, a bez niego większość nas nie miałaby pojęcia, co ze sobą zrobić. Nasi przodkowie marzyli o świecie bez granic, a my pragniemy kolejnych, ogradzających nasze domy, nasze dzieci i nas samych. Dzień po dniu ograniczamy nas potencjał w imię ideału bezpieczeństwa, którego nigdy nie osiągniemy. Mieliśmy świat pełen możliwości i zmniejszyliśmy go tak bardzo, jak tylko byliśmy w stanie. Czujecie się bezpieczni?

I jak tu nie mieć mieszanych uczuć? Z jednej strony doskonale dopracowany świat Miry Grant i bardzo oryginalny pomysł na powieść. Styl pisarki również na wysokim poziomie, nie można się tutaj do niczego przyczepić. A zaś z drugiej strony, potwornie denerwująca główna bohaterka, która niestety jest również narratorką w tej powieści, do tego ciągłe powracanie do rzeczy, o których była już mowa tysiąc razy. Do bohaterów w żaden sposób się nie przywiązałam. Jedynie Buffy wzbudziła we mnie jakieś uczucia, bo wydawała się taka delikatna i naiwna, ale reszta w ogóle mnie nie poruszyła i nie obchodziło mnie, co się z nimi stanie. A relacja pomiędzy Georgie i Shaunem była naciągana, dziwna i chora. Jakby nie byli rodzeństwem tylko dwoma osobami, które potajemnie się w sobie kochają. Nie wiem, czy tylko ja odniosłam takie wrażenie, ale ich swoboda i zero wstydu były trochę dziwne jak na dojrzale rodzeństwo.

Reasumując, świat stworzony przez Mirę Grant porwał mnie i sprawił, że na jakiś czas oderwałam się od rzeczywistość, ale to wszystko. Bohaterowie denerwowali mnie na każdym kroku, a celowe lub nie, przeciąganie i opisywanie sytuacji bez, których spokojnie by się obeszło, było męczące i nużące, i dlatego czytanie tej książki było momentami bardzo trudne i nie dało się przeżyć niektórych rozdziałów. Jeżeli o mnie chodzi, to nie polecam ani nie odradzam. Jest wiele innych fantastycznych książek o zombie. Ale wszystkim fanom zagmatwanej fabuły i denerwujących bohaterów mogę śmiało polecić PKŚ: Feed. A ja nie wiem czy kontynuować swoją przygodę z tą trylogią.

Moja ocena: 6/10

„Szeptem” Becca Fitzpatrick

„Szeptem” Becca Fitzpatrick

szeptem-b-iext3971446 (1)

Szeptem to książka, która kilka lat temu podbiła serca nastolatek na całym świecie,  a w moje łapki wpadła stosunkowo dawno, ale po przeczytaniu tysięcy pieśni pochwalnych postanowiłam odłożyć ją na półkę i przeczekać ten cały szum. Zgodnie z moim postanowieniem noworocznym (nie kupować, ale czytać z półki!) w końcu sięgnęłam po Szeptem. Nie liczyłam na zbyt wiele i dobrze zrobiłam, bo powieść okazała się niezwykle słaba i nudna.

Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy.

Książka opowiada historię Nory, nastolatki, która wiedzie spokojne życie. Wszystko się zmienia, gdy na lekcji biologii spotyka tajemniczego i nieziemsko przystojnego Patcha. Chłopak jest wyraźnie zainteresowany Norą, a co gorsza okazuje się, że sporo wie na temat dziewczyny. Serce Nory widzi Patcha jako pociągającego i podniecającego faceta, ale rozum podpowiada jej, że to zwykły, zadufany w sobie gnojek, którą się nią bawi. Od momentu poznania Patcha wokół nastolatki zaczynają się dziać dziwne, tajemnicze rzeczy i okazuje się, że Patch nie jest osobą, za którą brała go Nora.

Zacznę może od głównej bohaterki. Nora to denerwująca, użalająca się nad sobą nastolatka, która z każdą kolejną wypowiedzią udowadnia jak bardzo jest pusta i nudna. Dziwne, że autorka uczyniła ją główną bohaterką. To chyba jedna z najgorzej wykreowanych postaci w historii literatury. Natomiast Vee, przyjaciółka Nory, jest całkiem sympatyczną postacią. Pełna wigoru i odwagi, troszeczkę zakompleksiona, ale przy tym niezwykle zabawna osóbka, którą chętnie mianowałabym na główną bohaterkę. Patch jest z kolei zbyt mroczny, tajemniczy, groźny i za bardzo przerysowany, żeby mógł być prawdziwy. Do tego chamski i zadufany w sobie. O reszcie bohaterów już nawet nie pamiętam.

Styl autorki jest bardzo przyjemny, dzięki czemu lekturę czyta się płynnie i szybko. Aczkolwiek mam kilka zastrzeżeń do zbyt młodzieżowego, slangowego  języka, którego było za dużo, i który wydawał się być pisany na siłę, przez co dialogi straciły na swej wartości i wielokrotnie wydawały się one miałkie i potwornie nudne. Kolejnym minusem były wątki, których po prostu było zbyt wiele, a większość z nich została napoczęta przez autorkę i pozostawiona w martwym punkcie bez żadnego wyjaśnienia albo zakończenia. Stwierdziłam, że to celowe zagranie autorki, aby czytelnik koniecznie sięgnął po kolejną część, aby dowiedzieć się jak ta sprawa się zakończyła.

– Nie umawiam się z nieznajomymi. – oświadczyłam. – Na szczęście ja tak. Przyjadę o piątej.

Historia sama w sobie jest ciekawa, chociaż po tylu pozytywnych recenzjach spodziewałam się czegoś lepszego. Temat aniołów to temat, który w literaturze nie do końca został wyczerpany i śmiało można tutaj pokombinować i zaskoczyć czymś czytelnika. Autorka jednak zrezygnowała z nowości i skupiła się bardziej na tym co już wiemy na temat aniołów. Ale i tak nie było tak źle. Śmiem nawet napisać, że jednak w jakimś stopniu mnie ta historia porwała i podobał mi się motyw aniołów jako istot nieidealnych, żądnych władzy i rzeczy, który posiadać nie mogą. Może kolejne części będą lepsze.

Szeptem to całkiem przyzwoita historia, chociaż miałkie postacie i dialogi ujmują dużo tej książce. Jeśli ktoś szuka niezobowiązującej książki na jeden wieczór, która pomoże oderwać się od szarej, przytłaczającej rzeczywistości to Szeptem będzie świetnym wyborem. Osobiście, ani nie polecam, ani nie odradzam.

Moja ocena: 4/10