Najpiękniejsze biblioteki świata.

Najpiękniejsze biblioteki świata.

old-books

Dzisiaj postanowiłam złożyć należyty hołd bibliotekom, które od zarania dziejów dostarczają ludziom najwspanialszej rozrywki jaką jest czytanie książek. W dzisiejszych czasach biblioteki są postrzegane jako nudne instytucje, gdzie za biurkiem siedzą starsze, zrzędliwe panie, które miny mają tęgie i zamiast odpowiadać na pytania marudzą coś pod nosem. Osobiście wolę kupować niż wypożyczać książki, ale często mi się zdarza zajrzeć do biblioteki, aby tylko popatrzeć na drewniane półki wypełnione po brzegi książkami, bo biblioteki mają w sobie magię, której nie da się opisać.

Read more

Reklamy
„Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy” Janet Evanovich

„Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy” Janet Evanovich

jak-upolowac-faceta-po-pierwsze-dla-pieniedzy-da34d65e-o

 

O Śliwce słyszał już chyba każdy. Seria o Stephanie Plum rozchodzi się na całym świecie jak ciepłe bułeczki. Nic dziwnego, w końcu historia zdesperowanej łowczyni nagród może się wydać intrygująca i bardzo ciekawa. Nic bardziej mylnego, bo Jak upolować faceta?… zachwyca, ale tylko tytułem i opisem z tyłu książki. Postaram się wyjaśnić, dlaczego tak bardzo nie podobała mi się książka, którą pokochały miliony na całym świecie.

Stephanie Plum to kobieta po przejściach. Rozwiodła się z mężem, straciła pracę, jada obiadki u zrzędliwych rodziców, a komornik wisi jej na karku i straszy ją  z każdej możliwej strony. Zdesperowana Śliwka na gwałt szuka pracy. Okazuje się, że kuzyn Śliweczki poszukuje nowego łowcy nagród, bo poprzedni wylądował w szpitalu. Stephanie widzi dla siebie szansę, bo praca jako łowczyni nagród zagwarantuje jej pieniądze, których potrzebowała. Tak zaczęła się jej kariera jako łowczyni nagród.

Są tacy mężczyźni, którzy pojawiają się w życiu kobiety, by je dokumentnie spieprzyć na zawsze.

Zacznę może od głównej bohaterki, czyli Stephanie Plum. Na początku książki, kiedy bohaterka zabiera nas w sentymentalną podróż do dzieciństwa i opowiada o swoich przeżyciach, wydawała mi się ciekawą postacią. Dopiero z czasem zaczęłam nabierać pewności, ze jest to chyba jedna z najbardziej irytujących postaci jakie miałam okazje poznać. Moim zdaniem Plum była niezwykle lekkomyślna i momentami głupiutka jak szczeniaczek. Rozumiem, że desperacka potrzeba zdobycia pieniędzy nakręcała ją do idiotycznych działań, ale celowe pakowanie się w kłopoty, wręcz prowokowanie ich, było naprawdę żałosne. Ale duży plus dla bohaterki za ogromne poczucie humoru, bo nawet w krytycznych sytuacjach potrafiła żartować.

Zostało mi jeszcze trochę oszczędności na czarną godzinę, które byłam zdeterminowana ocalić. Oszczędzałam na operację ortopedyczną, po tym jak windykatorzy połamią mi nogi.

Jak upolować faceta?… to podobno kryminał. Nie zaliczyłabym go do tego gatunku, bo brakuje mi  w tej książce tajemniczości, punktu zaskoczenia i wybuchowego zakończenia, ale nie zmienia to faktu, że fabuła jest całkiem ciekawa. Już sam zawód głównej bohaterki wzbudził moje zainteresowanie i byłam ciekawa jak jej niezdarność i brak doświadczenia wpłynie na jej sukcesy w pracy. Oczywiście, nie brakowało kilku brutalnych i przerażających scen. Sama postać Benita Ramireza była potwornie przerażająca i każde jego działanie przeciwko Śliwce mroziło mi krew w żyłach. Budził we mnie takie samo przerażanie jak w Pani Plum. I tutaj kolejny duży plus dla powieści, bo rzadko się zdarza, żeby fikcyjna postać tak bardzo mnie przerażała.

Reasumując, polecam Wam serdecznie Jak upolować faceta?…, bo jeszcze nie spotkałam się z negatywnymi opiniami na temat tej powieści, dlatego sami powinniście sprawdzić czy Wam historia szalonej łowczyni nagród przypadnie do gustu. Mi się nie podobała. Na pewno już nie wrócę do tej serii. Dla mnie książka była bardzo męcząca i nużąca. Nie zaprzyjaźniłam się z Panią Plum. Ale skoro książkę, ba! całą serię kochają miliony to moim zdaniem, każdy powinien zapoznać się z historią Stephanie Plum.

Moja ocena: 5/10

 

Najlepsze tytuły 2014 roku + krótkie podsumowanie.

Najlepsze tytuły 2014 roku + krótkie podsumowanie.

large (1)Ten wpis miał powstać jakiś czas temu, ale odkładałam w czasie napisanie go z nieznanych mi przyczyn. Dzisiaj postanowiłam usiąść, skupić się i wybrać tytuły, które zrobiły na mnie największe wrażenie i przy okazji zrobić małe podsumowanie zeszłego roku, które powinno mnie zmotywować do jeszcze większego działania w tym nowym roku.

Read more

Serial, który odmienił moje życie, czyli słów kilka o Black Sails.

Serial, który odmienił moje życie, czyli słów kilka o Black Sails.

BlackSailsCast

 

W związku ze zbliżającą się premierą kolejnego sezonu Black Sails, postanowiłam napisać kilka słów o tym serialu i postarać się wyjaśnić, dlaczego go kocham i nienawidzę jednocześnie. Zacznę może od tego, że jako mała dziewczyna bardzo chciałam zostać piratem. Nie żadną tam policjantką, księżniczką, fryzjerką czy inną postacią, którą pragnie być większość dziewczynek na świecie. Szkoda, że nie widzieliście miny moich rodziców, kiedy oznajmiłam im w trzeciej klasie szkoły podstawowej, że chcę się przebrać za pirata na bal przebierańców. Rodzice spełnili moją prośbę, a moja fascynacja piratami pogłębiała się z wiekiem. Dzisiaj nie paraduję w ciuchach rodem z Piratów z Karaibów, ale czytuję, oglądam, poszukuję wszystko, co ma związek z piratami, dlatego nie potrafiłam przejść obojętnie obok serialu Black Sails.

Read more

„Aż po horyzont” Morgan Matson

„Aż po horyzont” Morgan Matson

255018-352x500

Nigdy wcześniej nie czytałam powieści tej autorki, ale zdążyłam przeczytać miliony pozytywnych opinii dotyczących Morgan Matson i jej książek. Nie ukrywam, że do książki podeszłam z ogromnym dystansem i nie liczyłam na zbyt wiele, w końcu to powieść młodzieżowa, ale autorka jak i jej historia zaskoczyły mnie i cieszę się, że dałam jej szansę.

Bo może to następne jutro będzie lepsze. Skąd możesz wiedzieć? A prędzej czy później nadejdzie taki dzień, po którym jutro naprawdę będzie lepsze.

Ta całkiem spora powieść opowiada historię dwójki bohaterów, którzy wyruszają w samochodową podróż po Ameryce. Amy to zagubiona dziewczyna, która kilka miesięcy temu straciła ojca, a teraz zostaje zmuszona do opuszczenia miejsca, w którym się wychowała i musi dotrzeć do matki z Kalifornii do Connecticut i tam rozpocząć nowe życie. Natomiast Roger to student ze złamanym sercem, syn znajomej matki Amy, która pewnego dnia oznajmia jej, że Roger wyruszy z nią w podróż do Connecticut. Amy początkowo się nie zgadza, ale jej matka argumentuje swoją decyzję tym, że potrzebuje samochodu, a Roger jest jej znajomym z dzieciństwa. Amy nie potrafi przypomnieć sobie Rogera, ale po namowach matki- zgadza się. I jak tu podróżować z kimś zupełnie obcym? Jak spędzić kilka dni w samochodzie z człowiekiem, którego kompletnie nie znamy i w dodatku nie wiemy, czego się po nim spodziewać? Okazuje się jednak, że bohaterowie szybko znajdują wspólny język, a z początku nudna podróż zamienia się w najlepszą przygodę ich życia.

Największym plusem tej książki jest motyw podróży. W końcu, kto z nas nie marzy o podróżowaniu? Ja marzę i to bardzo. A podróż, a raczej włóczęga po Ameryce jest jednym z moich najskrytszych marzeń i cieszę się, że zdecydowałam się wyruszyć w tę podróż razem z bohaterami książki i mogłam przeżyć tyle ciekawych przygód. Autorka opowiedziała całą historię bardzo przyjemnym, prostym językiem, ale nie nader uproszczonym ani młodzieżowym, dlatego Aż po horyzont czyta się płynnie. Warsztat autorki powinien przypaść do gustu czytelnikowi w każdym wieku. Po za tym, autorka sprawnie przeplatała ze sobą teraźniejszość i przeszłość, dzięki czemu mogliśmy lepiej poznać Amy, ale nie traciliśmy głównego wątku.

Amy, główna bohaterka, również działa na plus dla tej powieści. Od samego początku jest niezwykle skryta nie tylko względem Rogera, ale również czytelnika. Oczywiście, nie trudno się domyślić, co tak naprawdę gryzie Amy, ale oglądanie jak dojrzewa, obserwowanie jej wewnętrznej walki z poczuciem winy i patrzenie jak pomału się otwiera sprawia naprawdę ogromną frajdę. Jej relacja z Rogerem również była zaskakująca. Przez większość książki ich relacje w żaden sposób nie posuwały się do przodu. Wszystko stało w miejscu. Momentami miałam wrażenie, że mówią do siebie szyframi i robią zawody, kto dłużej da rady nie mówić nic o sobie. Ale z czasem wszystko nabiera tempa i relacja bohaterów zaczyna się zmieniać, z początku z dystansem, ale im bliżej końca tym bohaterowie czują do siebie coraz więcej.

Bo wiesz, to jest tak: z Magellanem jest taki sam problem, jak ze wszystkimi odkrywcami. Całą energię skupiają na poszukiwaniu rzeczy niemożliwych. I w większości tak są zapatrzeni w horyzont, że nie widzą tego, co mają tu przed sobą.

Sama idea podróżowania samochodem przez Amerykę jest niezwykle fascynująca i momentami żałowałam, że nie mogę znaleźć się na miejscu jednego z bohaterów albo przynajmniej dołączyć do nich w jakiś sposób. Wiele bym dała, żeby zobaczyć miejsca, w którym Amy i Roger się znaleźli. Jakby tego było mało książka jest wypełniona wkładami z informacjami dotyczącymi poszczególnych stanów, do których dotarli bohaterowie, playlisty, które słuchali i którym sama mam zamiar się bliżej przyjrzeć, paragony z różnych fast-foodów, dinnerów i stacji benzynowych oraz zdjęcia, które zrobiła autorka, gdyż przebyła ona niemalże identyczną podróż. Jest to doskonały dodatek, bo dzięki temu cała podróż staje się jeszcze bliższa czytelnikowi.

Zastanawiam się jak potoczyłby się losy bohaterów, gdyby zdecydowali się odhaczyć trasę, którą ściśle wyznaczyła im mama Amy? Wiem, że nie zobaczyliby tylu ciekawych miejsc i nie poznaliby tylu fantastycznych ludzi, ale czy przeszliby wewnętrzną przemianę? Czy daliby sobie szansę? Czy pozwoliliby żeby ich relacja poszła w tą, a nie w inną stronę? Nie wiem i raczej nigdy nie będzie mi dane poznać innej wersji, a szkoda. Podsumowując, jeżeli chcecie wiedzieć czy polecam Wam Aż po horyzont moja odpowiedź brzmi: tak. Nie jest to wybitna powieść, ale jest to książka, która zabierze Was w fascynującą podróż po zaskakującej Ameryce. Gorąco polecam!

Moja ocena: 7/10