Książka vs. Film #1: „Jutro, jak wybuchnie wojna”

Książka vs. Film #1: „Jutro, jak wybuchnie wojna”

O recenzjach porównawczych myślałam od pewnego czasu. Nie jest to jakaś nowatorska koncepcja, bo przyznaję, że pomysł podpatrzyłam u innych, ale postanowiłam się sprawdzić i zobaczyć jak mi wyjdą recenzje tego typu. Lubię oglądać filmy i robię to dość często, ale blog ten z zamierzenia jest książkowy, dlatego będę pisała jedynie o ekranizacjach i ich pierwowzorach. Na pierwszy ogień idzie „Jutro…”. Książkę przeczytałam kilka dni temu i już pochwaliłam się opinią na jej temat [recenzja]. Dzień później, zupełnie przypadkowo, trafiłam na ekranizację tej powieści i nie mogłam przejść obok niej obojętnie, bo dalej żyłam tym, co wydarzyło się w książce i chciałam zobaczyć jak inni wyobrażają sobie tą historię.

Bez tytułu

oooooooooooooo

Grupa nastolatków wybiera się na kilkudniowy biwak w dość odległe i tajemnicze miejsce, zwane Piekłem. Po powrocie do domu zastają puste mieszkania, martwe zwierzęta. Radia, telewizory i telefony nie działają, a ślad po wszystkich mieszkańcach miasteczka zaginął. Nastolatkowie szybko dowiadują się, kto za tym stoi, ale dalej nie znają przyczyny wybuchu wojny. Ich niewinne, beztroskie i bezpieczne życie zamienia się w walkę o przetrwanie. Są zmuszeni do dokonywania trudnych wyborów, a co gorsza, muszą dorosnąć i stawić czoła wojnie.

Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Powieść trzymała w napięciu do samego końca, a John Marsden wykreował niesamowitych bohaterów, którzy zaskakiwali pomysłowością i dojrzałością w każdym rozdziale.

lllllllllllllllll

Jeżeli chodzi o film, w oczy rzuca się jedna , ale za to ogromna wada tego filmu, czyli okropna gra aktorska. Wiadomo, że dobra obsada to połowa sukcesu. W przypadku tego filmu obsada jest tak słaba, że napisanie „słaba” czy „okropna” wydaje się górnolotne. Aktorzy nie odnaleźli się w swoich rolach,  w ogóle nie przypominali książkowych bohaterów, a co gorsza, nie wyrażali żadnych emocji. W ich wydaniu każda podjęta decyzja, każda scena wydawała się głupkowata, nieprzemyślana i nie była poprzedzona serią wątpliwości i strachu, tak jak było to w książce. Wiem, że trudno na ekran przelać te wszystkie emocje i rozterki bohaterów, ale w filmie nie było tego w ogóle, tak jakby bohaterowie od dziecka byli przygotowani na taką ewentualność i wiedzieli, co robią.

Ale dużym plusem filmu jest dobre odwzorowanie wydarzeń z książki. Producenci nie pominęli żadnej ważnej sceny, a te mniej istotne, skrócili i również umieścili w filmie, żeby nie pominąć żadnego szczegółu. I za to duży plus. Żadnych zmian nie wprowadzono, co również mi się podobało, bo jak ekranizacja to ekranizacja.

fffff

Tu, bezapelacyjnie wygrywa książka i to nie dlatego, że jest książką, ale dlatego, że dostarcza czytelnikowi ogromnych emocji, których w filmie niestety brakuje. Oczywiście, nie powiem, że film to dno, wodorosty i pięć metrów mułu, bo to nie prawda. Można przymknąć oko na słabą grę aktorską i cieszyć się całkiem dobrymi efektami specjalnymi i nietypową historią, która może się spodobać fanom kina akcji.

Tomorrow-When-The-War-Began-A

Pozdrawiam 🙂

Reklamy

One thought on “Książka vs. Film #1: „Jutro, jak wybuchnie wojna”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s